GRAYLING LAND - 2017


Lipienie, wszędzie lipienie... Takie wrażenie można odnieść odwiedzając tą stronę i niestety nic w tej kwestii się nie zmieni.
Im częściej je łowię, tym bardziej mnie pochłaniają i im więcej ich łowię paradoksalnie odnoszę wrażenie, że było słabo,
że nie połowiłem, że zła mucha itp.

Wracając znad wody wmawiam sobie - koniec, starczy, trzeba coś zmienić - miejsce, otoczenie, może gatunek,
ale to tylko wewnętrzny monolog wyparty kilka dni później na kolejnej wyprawie lipieniowej.
Jedno co się zmieniło to to, że tym razem lipienie z głębokich dołów ze spokojnej, małej rzeczki a nie z ogromnej rwącej rzeki,
i to chyba tylko dla tego, że w wolnej wodzie miedzy trawami jest o wiele trudniej. 

Pochwalę się, że w końcu udało mi się pobić wieloletni rekord 49,5 cm. W tym roku trafiłem kilka 50/51,5 a największy 53,5 cm :)
Wszystkie ryby złowione na suchą muchę, w sumie to już 3 sezon jak nie tykam innej metody, nie licząc zimowego streamera.

W sezonie 2017 nie ucierpiał żaden lipień ani żadna inna ryba!































Wielka piankowa jętka majowa i lipienie to niezbyt dobra kombinacja, jedną rybę na 10 udało się zaciąć :)















Trafiłem żerujące na jętce sieje, one mają jeszcze mniejszy pyszczek od lipienia.
Wychodziłem z siebie ale udało się kilka zaciąć i wyholować, no i zaliczyć kolejny gatunek :) 















Kilka kadrów z filmu.





































Wieczorny grill po wędkowaniu, rybki w wodzie, świnia na ruszcie. KEEP the DREAM ALIVE!

















4 poniższe zdjęcia holu, spławy i przelatująca jętka w kadrze to wycinki z filmu, dlatego trochę ich jakość odbiega od reszty fotografii,
ale akcja przednia ;)





















Przypadkiem w trawach trafiłem na gniazdującą słonkę. 



... tradycyjnie łosiu.





Niby to relacja o pozujących, majestatycznych lipieniach, ale pozwolę sobie wstawić pstrąga.









Te wyżej małe ale ręka duża, hihih...
Ten niżej mały naprawdę ale tak zielonego pstrąga nigdy nie widziałem. Szkoda ze fota nie oddaje  jak był zielony. 





Przyjemne C&R.









To jakiś kamikadze, ale jeść coś musiał. Miał niecałe 30 cm, hak bardzo głęboko w gardle z 3 ołowiami wiszącymi z boku pyska,
a jeszcze na dodatek w połowie przegryziony przez szczupaka. Hak usunąłem, szybko rześko odpłynął.
Mam nadzieję że się jeszcze spotkamy kolego, tylko troszkę uważaj ;)






































Ta fotka to nie żart, zrobiłem ją specjalnie na przekór "tubylcom",  którzy najchętniej wybili by wszystkie lipienie i wilki. 







































Ciekawe doświadczenie, wieczorne łowienie lipieni w jeziorze.
Ciężko w tamtych terenach o bezwietrzne dni ale udało się kilka razy posuszyć na szerokiej wodzie. 

















Jedna z moich ulubionych fotografii.



I to tyle ze swiata przysłoniętego lipieniowym pióropuszem. 


.