TRYSILELVA - LISTOPAD 2011


No... to był chyba już ostatni wyjazd w tym roku, nie ma co się łudzić - zima tuż tuż.
Nie liczyłem, że w ogóle coś złowię, woda 2stC, po za nią nie wiele więcej.
Wszytko wokoło wygląda jak by było sztuczne, nieżywe. Las i brzegi rzek jeszcze niedawno
tętniące życiem teraz wyglądają jak po przejściu epidemii. Do tego przez cały weekend nad górami
unosiła się mgła tworząc atmosferę niczym z dreszczowca. Nawet rzeka szumiała jakoś tak inaczej *smutno*,
jak by zdawała sobie sprawę ,że to jej ostatnie pluski w tym roku, a mróz nie oszczędzi ani jej kawałka.

Łowiłem na daleką nimfę i streamera w bardzo głębokich, wolnych miejscach i udało mi się
złowić 4 kropki w ciemnej zimowej szacie i kilka lipieni .
Rybki wielkością nie powalały - max 35cm ale jestem z nich bardzo dumny bo to moje pierwsze ryby
w życiu złowione w listopadzie :)

Jak to mówią, bateryjki naładowane, byle do wiosny!!!