SJØØRRET - MARZEC 2012


Nareszcie po miernym zimowym okresie nadeszła przedwcześnie, ale i tak długo oczekiwana, WIOSNA!!!

2 tygodnie temu temperatura wody wskoczyła na 3/4stC,  można już było dostrzec pierwsze
''tańczące'' pierścienice. W powietrzu zaroiło się od wrzaskliwego ptactwa łączącego się w pary,
a nad brzegami w końcu zaczęło pachnieć rybą.
 
Z wypadu na wypad rybki stawały się coraz bardziej głodne, aktywne i szybsze ;)
Skończyło się powolne odprowadzanie przynęty z lekkim jej podgryzaniem.
Brania stały się stanowcze, wręcz agresywne... to co kochamy najbardziej.
Nasza mucha  działa, kusi i coś tam jednak imituje ;)

Wybrałem się  weekend przesilenia wiosennego i to był strzał w dziesiątkę!
Ryby brały w każdych możliwych warunkach, w słońcu i w nocy, przy odpływie i przypływie, przy wietrze
od i w stronę brzegu, na krewetki, pierścienice i 'baitfishe'... Istne eldorado :)
 
 
Był to już 39 wypad w tym roku nad solankę ale będzie należał do jednych z bardziej udanych w mojej krótkiej
morskiej przygodzie. Rybki może nie należały do potworów z otchłani i głębin, ale tylu zacięć i holi w 2 dni nad
fiordem jeszcze nie miałem, nie wspominając już o tych straconych :)

Kilka w przedziale 35/40 cm
6 szt. +/- 45cm
2szt. +/- 55cm
2szt. na ponad 60 cm